Recenzja filmu „JoJo Rabbit” [BEZ SPOILERÓW]

Czarna komedia o antysemityzmie

Ten film nie trafi do każdego, ale z pewnością warto go zobaczyć. Sama myśl, że można stworzyć satyrę o Hitlerze, Żydach i II wojnie światowej może budzić uprzedzenia i niechęć. Ta przedziwna, osobliwa i dla niektórych kontrowersyjna opowieść, to wykreowany przez umysł 10- letniego bohatera filmu, abstrakcyjny obraz świata, w którym przyszło mu się odnaleźć. Film co prawda odnosi się do historii, ale oglądając go nie należy doszukiwać się faktów historycznych.

Główny bohater filmu, chłopiec o imieniu JoJo (grany przez Roman’a Griffin’a Davis’a) należy do Deutsches Jungvolk (organizacja faszystowska w Hitlerjugend integrującą chłopców w wieku 10-14 lat). Głównymi hasłami ideologicznymi głoszonymi przez ten ruch były treści nazistowskie, rasistowskie i szerzenie przekonania o wyższości i ważności rasy aryjskiej. Młodym chłopcom wpajano lojalność i uwielbienie wobec Hitlera, kraju, zainteresowanie militaryzmem, kultem siły, a także uczono ich brutalności i przemocy.

Młody JoJo jest totalnie zafascynowany organizacją i sam głosi hasła antysemickie. Jest fanem przywódcy kraju i chce dumnie służyć w potrzebie. Któregoś dnia odkrywa, że jego matka (grana przez Scarlett Johansson) na strychu w ich domu ukrywa młodą dziewczynę Elsę, która jest Żydówką (w tej roli Thomasin McKenzie). JoJo nawiązuje z dziewczyną relację i w pewnym momencie będzie musiał podważyć swoje dotychczasowe przekonania i światopogląd, jednocześnie mierząc się z ciągłym wtrącaniem w różne sytuacje swojego wyimaginowanego przyjaciela, który jest prześmiewczą figurą Adolfa Hitlera. Jest swojego rodzaju wyobrażeniem utkanym w głowie, który, niewidzialny dla reszty otoczenia, towarzyszy mu w życiu codziennym.

Śmiech i łzy

Postać Adolfa (zagrana przez reżysera filmu, którym jest Nowozelandczyk- Taika Waititi), jest skompresowanym zlepkiem wielu tęsknot małego bohatera, kimś w rodzaju ojca, przyjaciela, przewodnika i idola-bohatera. Zagrany w sposób prześmiewczy, komediowy. Widzimy w nim żałosną i skretyniałą postać. I właśnie tak mamy go postrzegać. W filmie jest naprawdę wiele groteskowych scen z udziałem reżysera, które nas rozbawią. Rozśmieszy nas także obnażona absurdalność poglądów jakie głosi jego postać.

Waititi nie zostawia nas jednak bez przesłania i dzięki temu będziemy również wzruszeni. Relacja JoJo z troskliwą i empatyczną matką, a także rozwijająca się znajomość chłopca z ukrywającą się Żydówką sprawi, że nie ominą nas chwile refleksji i poruszenia. To właśnie relacja Elsy i JoJo jest fundamentem na którym opiera się film i za jego sprawą widzimy, jak zmieniają się poglądy głównego bohatera, który wierzy w fantazyjne i mityczne opowieści o Żydach.

Sam JoJo jest postacią, która wzbudzi w nas wiele emocji. Młody aktor został świetnie poprowadzony przez reżysera, który towarzyszy mu podczas gry. Roman Griffin Davis jest naturalny i prawdziwy, a widząc go na ekranie ciężko uwierzyć, że to jego debiut. Patrząc na niego, odnosi się wrażenie, że wie co gra i dlaczego. Kupuję jego postać w całości, tak jak postać Elsy, która jest równie wiarygodna i mocno chwyta za serce.

W ogólnym rozrachunku, to właśnie mama JoJo i Elsa, a nie jego tchórzliwy przyjaciel, uczą chłopca co znaczy dobro, miłość i przyjaźń. To one chcą go ocalić. Pokazać czym jest wolność i człowieczeństwo.

Na uwagę widzów zasługuje również niesłychana kreacja Sam’a Rockwell’a, który gra fikcyjnego Kapitana Klenzendorf’a, oficera prowadzącego Hitlerjugend. Między innymi za jego sprawą reżyser wyśmiewa absurdy ideologii hitlerowskiej. Klenezendorf jest karykaturalny ale jak się okazuje, skrywa też pewną ważną tajemnicę, o której dowiadujemy się z biegiem czasu.

Jak to poukładać?

Kluczem do tego, w jaki sposób można by spojrzeć na ten film i jak go zrozumieć może być obejrzenie go ze świadomością, że wizja świata przedstawionego, jest perspektywą dziecięcą i jest przez to właśnie ograniczona. Dodatkowo jest przejaskrawiona i zniekształcona. Poruszane w tym świecie tematy są poważne, ale widziane oczami indoktrynowanego od najmłodszych lat, małoletniego bohatera są bardzo zawężone. Mały JoJo jest podatny na wchłanianie różnych przesądów i opinii. W końcu przyjedzie jednak taki moment, w którym ze wszystkich informacji będzie musiał sam wyłowić prawdę i stworzyć z niej drogę, którą chce się kierować. Dojść do wniosku, który dla nas, dorosłych, jest oczywisty.

Dużo śmiechu i równie sporo dramatycznych, przejmujących scen, które zostaną z nami na długo po seansie.

Ocena: 8/10

„Jojo Rabbit”, Nowa Zelandia /USA/Czechy, 2019, reż. Taika Waititi

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *